666: Straszny Kerry

666: KREEPY KERRY
666: STRASZNY KERRY
Długo zajęło mi, nim odważyłem się odpalić sobie ten film, narażając na szwank moją bądź co bądź zahartowaną psychikę i dotrwać do końca nie przewijając żadnych (żadnych…) momentów.
Nigdy nie miałem obaw przed seansem, nawet jeśli w grę wchodziły obleśne sceny gwałtów, ataków odbytami itp. Z tym filmem jest jednak inaczej… czemu? Ponieważ jest to dzieło stworzone WYŁĄCZNIE dla homoseksualnych fanatyków niskobudżetowych pseudohorrorów.
Kerry Karpenter to młody człowiek, który zamieszkuje wraz z kilkoma innymi studentami w małej posiadłości i jako jedyny nie jest waginosceptykiem. Poznając młodą Vicki, już po kilku minutach zaczyna ją całować, co kończy się opierdolem od jej brata geja.
Później, wkurzony braciszek wraz z homokumplami zaczyna wyżywać się na Kerrym, każąc mu pakować na siłowni…srogo. Nie wiedzą oni jednak, że posiada on nadnaturalne moce, jest psychoempatą, który potrafi manipulować uczuciami innych.
Gdy ktoś sprzeda mu kopa w krocze, inni także odczuwają jego ból, potrafi również krzywdzić innych podczas snu. Z drugiej strony, gdy jemu śni się prawie niewinne figo fago z dziewczyną, inni geje w kampusie również w macają się organach rozrodczych, dzieląc emocje z jego przekimki. Jeśli wizja oglądania czegoś takiego nie jest dla was przerażająca, to nie wiem co jest.
Mógłbym jeszcze wspomnieć, że we wszystko zamieszany jest jeszcze sukkub, który pożąda ciała Kerry’ego by je posiąść i stać się niepokonanym.
Przez
ogromną większość czasu widz zmuszony jest oglądać facetów w obcisłych
slipach, których jedynym zajęciem jest wypinanie pośladów i prężenie
innych części ciała podczas ćwiczeń odbywających się przy muzyce
przywodzącej na myśl epicką walkę hordy demonów z anielskimi
zastępami.
Tak więc podsumowując, film przeznaczony jest wyłącznie dla ludzi, którzy prócz męskimi organami rozrodczymi jarają się również podziwiając gównianą fabułę, fatalne efekty specjalne i bardzo złą grę aktorów.
Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Podobało Ci się?

0 0

4 komentarze

  1. Co za gówno ! 🙂 Może to nieprofesjonalne oceniać film bez oglądania, ale fuck it 🙂 Bałem się że ktoś zauważy jak oglądam zwiastun. Chociaż trzeba przyznać że chłopaki sporo godzin na siłce spędzili 🙂

    Odpowiedz
  2. Wiem co masz na myśli;) Ja też czekałem aż moja narzeczona wyjdzie z domu, bym mógł skatować swoją psychę tym filmem…

    Jedynym plusem jest kolejna opublikowana recka… naprawdę nie mogę zaleźć więcej pozytywów 😉

    Odpowiedz
  3. Jak tylko spojrzałem na plakat to od razu mi się skojarzyło z kopią "Niezniszczalnych". Kochane Asylum…

    Odpowiedz
  4. Recenzent nic nie wspomniał o Cynthii Rothrock, ciekaw jestem w jakiej jest obecnie formie, bo dawniej to była jedną z najlepszych filmowych fighterek (polecam szczególnie jej pierwszy film "Yes Madam!" z 1985).

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Utracone hasło

Podaj swój adres e-mail. Po zatwierdzeniu formularza wyślemy do Ciebie wiadomości z linkiem, który umożliwi Ci utworzenie nowego hasła.