„Zabawa w pochowanego” to film w zasadzie kultowy. Niepozorna fabuła o pannie młodej, na którą poluje banda zepsutych bogoli i czcicieli szatana w jednym, można rzec zdefiniowała wzór tego, co lubimy nazywać kinem rozwałki w wersji horror. Zawdzięcza to doskonałemu balansowi między grozą i humorem, inteligentnym zagrywkom fabularnym i absolutnie przecudownej Samarze Weaving w roli głównej. Idąc na przedpremierowy pokaz „Ready or not 2” (dziękujemy Disney Polska za zaproszenie!), pytaliśmy samych siebie czy tak wysoko postawioną poprzeczkę da się przeskoczyć? Po seansie już wiemy. I powiemy!
Fabuła „Zabawy w pochowanego 2” rozpoczyna się dokładnie w miejscu, gdzie zakończyła się część pierwsza i sprowadza się w zasadzie do tego samego, co pierwowzór. Pomysł dość karkołomny, ale twórcy wiedzieli dobrze, co robią a zwrot „ w zasadzie” jest w tym przypadku kluczowy. Zmiany bowiem robią robotę!
Po pierwsze, uniwersum filmu i zasady nim rządzące zostały w logiczny sposób rozszerzone do rozmiarów wręcz epickich a stawka w grze jest największa jak tylko być może (władza nad światem). Po drugie ekipa złoli powiększyła się o szereg fantastycznych postaci (granych przez bardzo znanych aktorów), no i po trzecie głównej bohaterce dodano siostrę. Wszystkie te elementy wykorzystane są w najlepszy możliwy sposób.
Przyjrzyjmy się ekipie złoli. Nie jest to szara masa podobnych do siebie randomów, którzy mają po prostu malowniczo zginąć, co to to nie. Każdy z nich ma swoją własną osobowość, cechy i dążenia a ich uczynki mają niebagatelny, wręcz kluczowy wpływ na fabułę oraz są przyczyną bardzo pomysłowych twistów fabularnych. Antagoniści są bardzo dobrze napisani i jest między nimi chemia.
A jeśli już mówimy o chemii, to tak samo duża o ile nie większa jest między siostrami: Grace (graną przez Samarę Weaving) oraz Faith ( w tej roli świetna Kathryn Newton). Ten tandem jest genialny. Dziewczyny się kochają i nienawidzą jednocześnie i są w tym bardzo przekonujące. To po prostu trzeba zobaczyć.
Sama historia dzięki błyskotliwemu pomysłowi cały czas trzyma w napięciu, jest pełna zaskoczeń i fajnych, logicznych zwrotów akcji. Groza i humor są tak samo idealnie wyważone jak w części pierwszej a nawet (jak to w sequelach) podkręcone. Gwarantuje, że scena z pralką, walka w sali weselnej w rytm piosenki Bonnie Tyler oraz kozackie i mroczne zakończenie zostaną w głowach widzów na długo.
Warto też dodać, że wszyscy aktorzy wspaniale odegrali swe role. Samara Weaving i Kathryn Newton są po prostu doskonałe. Złole są przekomiczni, ale też przerażający i praktycznie każdy został przeze mnie zapamiętany. Szczególnie wrażenie zrobił na mnie Shawn Hatosy- jego kreacja wywołuje ciarki.
To jednak nic, przy tym co odwalił Elijah Wood (przepraszam za słowo, ale z niewulgarnych, pasuje tu najlepiej). Od początku, widać, że facet bawił się na planie doskonale i idealnie czuje konwencję. Swą grą szarżuje „na granicy” nigdy jej jednak nie przekraczając a każda z nim scena to złoto!
A wady? Jakie wady!? Nie stwierdzono. „Zabawa w pochowanego 2” w swej konwencji to ideał. Diament. Perfekcja. Poprzeczka zawieszona przez pierwszą cześć została tu przeskoczona z dużym zapasem.
9/10
autor recenzji: GoroM

