“Dama pikowa: Mroczny rytuał” to film z gatunku najbardziej klasycznego ghost story (łamane przez haunting, łamane przez urban legend, łamane przez possession), z tym, że od naszych przyjaciół Moskali. Jakbym miał przejść od razu do konkluzji to napisałbym, że to taka trochę rosyjska “Obecność”, tyle, że oh well, rosyjska właśnie.  Zatem ci co się wynudzili na Conjuring, wynudzą się także na Pikovaya dama, całej reszcie też to grozi albowiem temat ten jest zgrany do niemożliwości.

Mnie też całość nie porwała aczkolwiek, mimo wszystko film obejrzało mi się…całkiem przyjemnie. No, chociaż bezboleśnie.

Horror ten opowiada o grupie nastolatków, która chce sprawdzić prawdziwość miejskiej legendy i próbuje przywołać (jak się okazuje skutecznie z resztą) legendarną Damę Pikową- upiora wywoływanego przez odpowiedni rytuał przed lustrem. Mamy zatem początek jak w Candymanie (albo odcinku Supernatural: Blody Mary). Potem jednak twórcy nie lecą w full slasher, ale malują historię z gatunku opętania. Zatem z początku wydaje się, że nic nie zaszło, ale potem zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Następnie jak już wiadomo, że niedobrze jest się bawić w mroczne rytuały następują kolejne próby konfrontacji  demonem obfitujące w kilka twistów i odrywanie strasznej historii owego demona. I tyle. Klasycznie, prawda? Mimo wszystko jednak dobrze, że twórcy poszli tą drogą bo, jak już pisaliśmy przy którejś recenzji, tego typu ghost story to materiał najbardziej “bezpieczny”.

No więc, do końca jest zachowawczo, ale jest też dokładnie tak, jak wyglądają modelowe filmy z tego gatunku, a poziomem zasadniczo nie odbiega od amerykańskich produkcji tego gatunku (przynajmniej jeśli chodzi o klimat bo od strony technicznej, a zwłaszcza aktorskiej to jednak słabiej). Dla niektórych będzie to wada (wtórność, wtórność, wtórność) dla innych zaleta (upiorny klimat zawsze spoko).

Wyjątkowo nie potrafię jednoznacznie ocenić tego filmu. Niejednoznacznie też nie. Niczym mnie nie zaskoczył, ale dotrwałem do końca bez poczucia straconego czasu, bowiem wszystkie te filmy o duchach ogląda mi się, jako takie wzorcowe przykłady “typowego” horroru, które zawsze można obejrzeć.

Być może łagodne przyswojenie tego filmu ułatwiło mi to, że jest produkcji rosyjskiej, więc pewnej zabawy dostarczyło mi odszukiwanie rekwizytów, których próżno by szukać w filmach spoza Europy wschodniej, a które wprowadzały poczucie swojskości bowiem kojarzyły mi się z dzieciństwem u schyłku PRLu/z początku lat 90 (hahah)- np. dostrzegłem identyczną szafę z taką, która od wczesnego mojego dzieciństwa stała u mojej babci (jako dziecko myślałem, że tak wielka szafa to musi być jedyna na świecie), świeczki tortowe jakie pamiętam z jakichś siódmych urodzin oraz klasyczne bazarowe walkie talkie w kategorii rekwizytu do komunikacji z duchem (how fun!).

A tak w ogóle to chyba twórcy sami byli świadomi swojej wtórności i mieli to gdzieś, o czym może świadczyć dość inteligenty dialog, w którym ojciec naszych młodocianych bohaterów, podejmując heroiczną próbę walki z demonem, pyta standardowego (w takich filmach) posiadacza wiedzy o zjawie (zawsze ujawnia się w połowie filmu, okazuje się, że miał już do czynienia ze zjawiskiem i odkrywa wszystkie karty (rozumiecie? karty! No nie mogę!XD) do zagrania przeciwko zjawie): “jak się jej można(Pikowej damy- przyp. autor) pozbyć?” na co ten drugi odpowiada…..”nie można”. I teraz uważajcie, bo to nie koniec tego grepsu. Ten pierwszy na to: “ale jak to?”, na co ten drugi: “a normalnie, są po prostu rzeczy których nie można mówić przed lustrem”.  Serio, uważam to za niezły żart, z dróg którymi podążają takie właśnie horrory. Szkoda, że treść filmu nie idzie  za tym dialogiem, z którego powinno się uczynić motto takich horrorów (i przewrotnie- a może właśnie jako logiczna konsekwencja- kończyć je rzezią wszystkich pozytywnych bohaterów), ale serwuje nam serię typowych twistów (no może z taką jedną różnicą, że jest ich więcej niż zwykle).

Podsumowując, jeśli jesteście wyjątkowymi fanami historii o duchach, nawiedzeniach, miejskich legendach i zjawach z luster albo bardzo was interesuje jak to się robi za wschodnią granicą, to można. W swojej kategorii- dość przyzwoicie. Niestety, bardzo nic nowego.