LiteraturaRecenzjeInne

Glitterbomb tom 1

Jako, że zapowiedzieliśmy więcej gościnnych występów na naszych łamach, wywiązując się z obietnicy, dziś przedstawiamy gościnną recenzję naszego zioma z grupy fanów horrorów, a jednocześnie speca od horroru komiksowego. Enjoy!

“Farrah Durante jest aktorką, której 5 minut znikomej sławy przeminęło. Zdobywanie kolejnych ról i utrzymanie siebie i dziecka nie jest proste dla aktorki zbyt starej by być młodą gwiazdą, a jednocześnie zbyt młodą by grać dojrzałą kobietę. Zgorzkniała i sfrustrowana daje się zwabić tajemniczej istocie gotowej wykorzystać jej złość. “
Komiks Jima Zuba (WAYWARD, Thunderbolts) i Djibrila Morissette-Phana jest horrorem umieszczonym w Hollywood, krainie marzeń. Tak spełnionych jak i (znacznie liczniejszych) zniszczonych. Opowieść o sławie i stoczeniu się na dno. Życiu w świecie celebrytów stawianych na piedestale. Farrah sięgnęła tego szczytu jako gwiazdeczka popularnego serialu. Poznajemy ją jednak wiele lat później. Wściekłą i zdesperowaną. Odrzuconą jako zbyt przeciętną, nie dość piękną. Rozszarpującą swojego talent menadżera w iście Lovercraftiańskim stylu.
Scenariusz Zuba doskonale pokazuje psychiczny ciężar wiszący nad każdym chcącym osiągnąć sukces w Hollywood. Miejsce, które nie tylko kreuje gwiazdy, ale przede wszystkim tworzy przegranych. Tysiące takich jak Farrah, zniszczonych przez pęd za własnym kawałkiem tortu i zdobyciem akceptacji. Pozostawionych tylko z własnym strachem i wdeptanym w ziemie poczuciem własnej wartości. Choć w Glitterbombie rzeczywiście pojawia się niezwana groza, być może prawdziwym monstrum jest tutaj właśnie miasto upadłych aniołów i bezlitosny przemysł żywiący się snami i marzeniami o wielkości?
Komiks często jest kojarzony z bohaterstwem. W końcu tak wykreowano hollywoodzkie ekranizacje. Avengers, Liga Sprawiedliwych… Bohaterowie, dobrzy i wspaniali. W tym wypadku jednak jest inaczej. Jest to komiks o egoizmie. O braku pewności siebie i strachu, które nie tylko nie zostaną pokonane, ale pochłoną nas, zostawiają pustą powłokę. Twórcy opowiadają o naszym dążeniu do sukcesu i cierpieniu związanym z porażką. Czymś co odczuwa każdy z nas.

 

Fabuła to jednak nie wszystko. Dobrą fabułę musi uzupełniać odpowiednia oprawa graficzna. Rysunki autorstwa Morissette dla mnie są niezłe. Niezbyt szczegółowe, skupione na bohaterach. Djibril niemalże ignoruje tło, skupiając się na oddaniu emocji bohaterów. Nie ma tu znaczenia, gdzie, tylko kto. Nadaje to świetny ton historii, choć przyznam, że brakuje tu paneli graficznie godnych zapamiętania. K. Michael Russell świetnie dopełnia Phana kolorując kolejne zeszyty niemalże w stylu technikoloru wykorzystanego w oryginalnej Suspirii.
Tym co nadaje mi pewności, że pewna ubogość grafik nie wynika z braków warsztatowych debiutującego rysownika, a z celowości działania, są przepięknie malowane okładki. Gdyby nie okładka pierwszego zeszytu pewnie nawet nie skusiłbym się by zamówić i przetestować komiks autorów, których nie znam.

Mimo wszystko preferuję nieco bogatszą szatę graficzną, a same postaci to jednak za mało. Do tego, wykorzystanie Lovercraftiańskich niedopowiedzeń sprawiło, że brakło mi tu wyjaśnienia pewnych elementów fabuły (być może odpowiedzi znajdę w kolejnych tomach?). Z tych względów oceniam tom na 7/10

Adam Janusz

Comment here