No dobra. Nie mogę już tego dłużej odwlekać. Czas najwyższy zrecenzować film, który oglądałem już dosyć dawno, ale do tej pory nie mogłem się zebrać, bo to trudna sprawa. Ale dam radę. Zrecenzuję “Under the shadow”- irańsko, jordańsko, bryytjsko, katarski minimalistyczny, offowy, egzystencjalny dramat grozy. XD

Ciężko mi zacząć, bo nie jestem fanem kina minimalistycznego ( no dobra, “Hidden” było niezłe, ale np “Dead room”… eh) i dlatego, że nie jestem poważnym krytykiem a “Under the Shadow” zdaje się poważnym obrazem. Dlaczego poważnym? Otóż traktuje (między innymi) o najdłużej trwającym współczesnym konflikcie lądowym czyli wojnie iracko- irańskiej i o sytuacji kobiet w tym dramacie.

No więc mamy młodą irańską żonę i matkę, której władza nie pozwala dokończyć studiów (ze względu na lewicową przeszłość) i mamy jej męża, który teoretycznie współczuje żonce, ale w gruncie rzeczy nie ma nic przeciwko temu, żeby połowica realizowała się w roli pani domu.  Nawet pomaga jej w realizacji kariery irańskiej housewife  w taki sposób, że wyrusza na wojnę zostawiając partnerkę samą sobie w domu z córką w bombardowanym mieście. Taka sytuacja. Taki też jest punkt wyjściowy fabuły.

Jeśli miałbym krótko przybliżyć, czym ten film jest to napisałbym, że jest to taki irański “Babadook”. Jest to trochę porównanie na wyrost, ale podobieństw jest sporo. Samotna matka z dzieckiem, w pustym domu, gdzie zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Córka zachowuje się dziwnie, ma koszmary i wizje, a w domostwie prawdopodobnie zamieszkała nieczysta siła gnębiąca jego mieszkańców. Film jest podobnie minimalistyczny i podobnie nastawiony na atmosferę. Nie wiadomo czy niezwykłe wydarzenia są prawdziwe czy są wytworem wyobraźni bohaterów. Córka opowiada o dżinnie i ma obsesję na punkcie pewnej małej lalki, żona jest zagubiona, ciężko jej przychodzi radzenie sobie bez męża, jest rozdarta pomiędzy zostaniem w domu a ucieczką przed bombardowaniem. A tymczasem robi się coraz dziwniej i coraz bardziej niepokojąco. Podobieństwa do “Babadook” są dość wyraźne, ale w “Under the shadow” dochodzi bardzo ciekawe i egzotyczne dla Europejczyków tło społeczno obyczajowe a i wymowa i przesłanie filmu są “obszerniejsze” – nie dotyczy jednostki, a raczej całego społeczeństwa.

W “Under the shadow” teoretycznie niewiele się dzieje, ale jest to ten rodzaj minimalistycznego kina, który naprawdę wciąga i intryguje. Jak wspomniałem jest to przede wszystkim zasługa tła społecznego i podejmowanej tematyki. Sytuacja bohaterki i  jej córki jest niewesoła, przejmująca, ale jednocześnie wciągająca. Trzeba też przyznać, że atmosfera jest budowana bardo umiejętnie. Oczywiście patenty na owo budowanie napięcia nie są jakoś bardzo nowatorskie, lecz świetnie spełniają zadanie. Klimat robi się coraz bardziej gęsty, tajemniczy i o ile pełnokrwistej grozy nie ma w ogóle, o tyle napięcie jest coraz większe. Pod tym względem jest dobrze.

Źle jest natomiast pod względem efektów specjalnych. Gdy już klimat jest wystarczająco zagęszczony i twórcy decydują się coś wreszcie pokazać, to budzi to raczej śmiech niż strach. No ale nie zapominajmy, że to kino offowe. Irańśko, jordańsko, katarskie kino offowe.

Myślę, że “Under the shadow” jest filmem, który warto obejrzeć. Chociaż naprawdę niewiele się dzieje, występuje raptem dwójka bohaterów a scenerią jest jedno mieszkanie to obraz ma umiejętnie zbudowaną atmosferę z sporą dozą napięcia i niepewności, jest dobrze zagrany, poważny, z drugim dnem i przesłaniem. Grozy jest niewiele, ale klimat jak najbardziej.  Dodatkowo jest ciekawy ze względu na egzotyczność i  tło społeczne. Najzwyczajniej w świecie wciąga. Fani minimalizmu w kinie grozy  powinni obejrzeć obowiązkowo, zaś Ci, którzy za tym nie przepadają chyba też powinni. Ten film, jest jednym z niewielu, który może ich przekonać do takich klimatów.

http://horroryonline.pl/film/under-the-shadow-2016/1289