Ten kto śledzi nasze wpisy zapewne wie, że jestem fanem kina azjatyckiego (czyt. Korea Południowa).

Po ostatnim seansie filmu Yoga czułem lekki niedosyt, zawód i złość. Film zapowiadał się bardzo dobrze, ale niestety im dalej w las tym.. no właśnie. Musiałem więc sobie odbić i postanowiłem odpalić pewniaka, film, który zostawiłem sobie “na później”.

The Host / Gwoemul wzbudził we mnie zainteresowanie już jakiś czas temu, ale jako, że trwa 2 godziny ciężko mi było się zebrać. Dziś jednak potrzebowałem trochę luzu, odskoczni, dobrego filmu i wybór stał się jasny. Film, który promowany był hasłem “NAJWIĘKSZY AZJATYCKI PRZEBÓJ OSTATNICH LAT” nie mógł być zły. Czyżby?

Nie chce mi się opisywać fabuły więc posłużę się gotowcem 🙂

“W rzece grasuje potwór (nie aż tak wielki, ale całkiem duży) powstały poprzez wylanie do kanalizacji dużej ilości formaldehydu z kostnicy. Po paru latach potwór daje o sobie znać atakując zaciekawioną niecodziennym widokiem “egzotycznego” zwierzęcia grupę ludzi. Monstrum porywa niewinną dziewczynkę i chowa ją do swojej nory. Teren ataku oraz wszyscy ludzie, którzy wzięli udział w zajściu zostają poddani kwarantannie. Nikt nie interesuje się zbytnio potworem, bardziej boją się choroby, którą może przynieść ze sobą (SARS każdy przecież pamięta). Rodzina postanawia uratować dziewczynkę. Ale żeby to zrobić, najpierw muszą uciec ze szpitala, gdzie przebywają razem z innymi osobami poddanymi kwarantannie. Łatwo nie jest, najważniejsze jest w końcu dobro publiczne, a nie jakaś tam porwana dziewczynka. Na znajomych nie ma co liczyć, dla nich ważniejsza jest nagroda za wydanie uciekinierów (oczywiście nie może podlegać opodatkowaniu!). A że sami “ratownicy” nie są zbytnio uzdolnieni, to akcja nie przebiega bynajmniej jakoś z brawurą. A co dzieje się w końcu z porwaną i potworem… o tym sami się przekonacie. “- źródło filmweb.pl

 

 

Pierwsze minuty pokazują, że nie będzie to horror, do którego Azjaci nas przyzwyczaili. Niestety… kolejne minuty uświadomiły mi, że nie będzie to nawet horror.  Jedyne co w tym filmie straszy to “efekty specjalne” i potwór, który dosłownie “nakurwia salto” pod mostem.

Gra aktorska niczym w chłopakach do wzięcia, słabe zdjęcia, specyficzne poczucie humoru, muzyka też się nie broni (porównuje względem typowych asianów:) )

 

 

Spodziewałem się zdecydowanie czegoś innego, lepszego, strasznego. Film, z którym wiązałem ogromne nadzieje, okazał się największym rozczarowaniem i zarazem najsłabszym z koreanów jakie widziałem do tej pory. Spowodowane jest to tym, że nie przepadam za tego typu filmami….  jednak fani monster-movie mogą być zadowoleni.

 

http://horroryonline.pl/film/the-host-potwor-gwoemul-2006/1199