Kolejna książka za nami-Potępieńcza gra autorstwa Clive’a Barkera.
Nie mieliśmy wcześniej zbytnio do czynienia z Barkerem, oczywiście oglądaliśmy Nocny pociąg z mięsem oraz Hellraisera, ale z książek ogarnęliśmy kiedyś tylko powieść Cabal.
Nadzieje były wielkie, niestety nie wszystkie się spełniły.
Powieść ma w sumie ciekawą fabułę opowiadającą o trwających przez dekady zmaganiach/konfliktach/relacjach pomiędzy bogatym biznesmenem oraz jego nemezis obdarzonym nadludzkimi i tajemniczymi zdolnościami. Ponieważ to Barker, spodziewaliśmy się olbrzymiej dawki makabry i chorych wizji (a’la cenobici np) i niestety nie ma tego zbyt wiele. Jest trochę scen trącących “turpizmem” i grozą spod znaku rozkładających się ciał, jest to opisane realistycznie i naturalistycznie i trzeba przyznać, że w tych momentach cierpnie skóra. Zakończenie jest też obrzydliwie i makabryczne.
Fajne jest także to, że bardzo intrygująca jest główna zła postać oraz jej relacja z wspomnianym biznesmenem. Jest tajemniczo, intrygująco, karty odsłaniane są powoli i ciągle czytelnik zadaje sobie pytania: kim jest tajemniczy osobnik obdarzony tak dziwnymi mocami, skąd się wziął, co go łączy z bogaczem itd. Gdy już padają odpowiedzi na te pytania okazują się one całkowicie inne od tego, czego można było się spodziewać. Być może w mniejszej skali i o mniejszej epickości, ale to moim zdaniem dobrze. Okazuje się, że geneza nawet najbardziej szalonych i ciągnących się być może wiekami konfliktów jest zawsze taka sama. Można to nawet traktować jako przesłanie.
Książka, oprócz mniejszej niż by można się było spodziewać dawki makabry, ma jedną dużą wadę, jest nią główny bohater (gwoli wyjaśnienia- nie jest to wspomniany biznesmen, ani jego nemezis).
Otóż jest on nieciekawy, nieprzekonujący i trudno go darzyć sympatią-przynajmniej dla nas takim się wydawał.
Gdyby nie oczekiwania związane z osoba autora, książkę oceniliśmy jako bardzo dobrą, a tak to można powiedzieć, że może być.