Mam problem z tym filmem. Właściwie to bałem się go oceniać i cały czas odkładałem chwile, żeby zacząć. Bo tak naprawdę nie wiem co sądzić i mam wrażenie, że czy napiszę, że obraz jest ekstra, czy beznadziejny, to tak naprawdę w obu przypadkach będę miał rację. Dodatkowo interenty nie pomogły w wyrobieniu sobie zdania, ponieważ próżno szukać jakieś recenzji o tym dziele. Normalnie film widmo. A może wszyscy, co go obejrzeli zmarli po siedmiu dniach? W każdym razie ja, admin dobryhorror.pl, żyję, więc muszę podjąć się wyzwania przetarcia recenzenckich szklaków w w związku z “Tu mieszka Diabeł”.

Już nawet fabułę trudno streścić. Generalnie mamy dom na plantacji, z którym związana jest mroczna legenda.  Otóż dawno dawno temu właścicielem plantacji był pewien mnich, który bardzo znęcał się nad pracującymi na niej pracownikami (Hindusami). Dodatkowo z siostrą jednego z nich spłodził syna. Krótko mówiąc był to mnich  bardziej w stylu Bernarda Gui niż braciszka Tucka. Hindusi mieli już tak powyżej turbanu owego sługi bożego, że włączyli sobie kawałek Soboty “Z buta wjeżdzam” i z buta wjechali (taka obrazowa metafora). Co było dalej wiadomo. Oczywiście księżulek zdążył rzucić mega klątwę po czym wyzionął ducha. O tym wszystkim dowiadujemy się z retrospekcji i z opowiadań głównych bohaterów. Bo główna część historii dzieje się wiele lat później, w czasach współczesnych. Mamy czworo młodych ludzi, którzy spędzają noc w owym domu, bo faceci chcą zrobić swym dziewczynom tzw. “pranka” strasząc ich opisaną historią. Opowiadają dodatkowo, że jednej nocy w roku trzeba dokonać rytuału, aby powstrzymać mnicha przed powrotem. Do tej pory robił to stróż plantacji, ale mu się zmarło i oto mamy pierwszą noc, gdy nie będzie miał kto wykonać owego voodoo śmudu. Niby więc historia wydaje się standardowa, ale nie jest tak do końca, bo jeśli ktoś myśli, że mnich powstanie i będzie wyżynał młodzież, to się trochę myli. Jest  bardziej pogmatwanie, mamy większy miszmasz i większą mnogość motywów.

 No właśnie. Generalnie,  gdzieś tam mi się rzuciło w sieci stwierdzenie, że “oto mamy następcę Sama Raimiego” czy, że “Sam Raimi” byłby dumny, gdyby nakręcił taki film, czy coś innego w podobnym stylu. I w sumie (pod pewnymi względami) coś jest na rzeczy. Chodzi o warsztat  w pokazywaniu historii, mieszaniu motywów a przede wszystkim w warstwie technicznej. Naprawdę klimat poszczególnych scen jest tak z***biście horrorowy, że palce lizać. Mamy jakieś trupy gramolące się z ziemi przy akompaniamencie mrocznej muzyki i brzęczenia much, pentagramy, zaklęcia, ciemną kolorystykę,  złowieszcze piwnice, wszędobylskie cienie. Naprawdę klimat jest pod tym względem mega i robi różnice. Dodatkowo historia jest nie tak oczywista jakby się wydawało. Bo mamy i ducha, i klątwy, i pentagramy, i inkantacje, i zombie, ale też klimaty z gatunku “home invasion”, a wszystko to do siebie pasuje. Sytuacja, w której biorą udział bohaterowie jest płynna, zmienia się i nie wiadomo jak się skończy. Spory to plus.

Tylko co z tego. Osobiście odniosłem wrażenie, że twórcy znając się na horrorowej rzeczy, wykorzystali cały arsenał środków niewiele mając w istocie do powiedzenia. Film jest krótki i wydaje się jednym wielkim skrótem myślowym. Fajnej formy jest dużo treści w sumie mało i banalnej. Mnich się oczywiście pojawia, ale nie ma dużo czasu ekranowego, nie robi nic niezwykłego i nie jest jakimś super straszakiem, pozostałe motywy są fajne i są fajnie połączone, ale nie wygrane tak, jakby być mogły. W sumie trudno było mi się trochę połapać. I aż nawet pod koniec filmu przyszła mi do głowy końcówka rymowanki, którą recytował prezes Kozłowski w odcinku “Kiepskich” pt. “Na co po co”: “Czemu żeście tego k***a tyle narobili”.

Nie wiem jak podsumować. Może niepołapanie się w historii do końca wynikało z faktu, że nie oglądałem uważnie? Ogólnie ogląda się film dobrze, bo wygląda i brzmi fantastycznie. Horrowowa plastyka i poetyka aż wylewa się z ekranu. Ale nic z tego zupełnie nie wynika. Historia jest pogmatwana, ale raczej z przeładowania motywów i skrótowego potraktowania niż z samego pomysłu. W gruncie rzeczy nudna i banalna. Osobiście kończyłem seans z poczuciem  rozczarowania.  Namawiam jednak do obejrzenia. Jestem ciekaw zdania fanów grozy.

http://horroryonline.pl/film/diabel-tu-mieszka-o-diabo-mora-aqui-the-fostering-2016/4467