W kategorii literatura pierwszą naszą recenzją będzie opinia z kategorii komiksy-  na pierwszy ogień manga Hellsing. Recenzje opisujące ten komiks (oraz anime) stwierdzają, że jest to zemsta Japończyków za amerykańskie (i durne) filmy o ninjach. Nie jesteśmy specjalistami od aluzji popkulturowych więc napiszemy jak my to widzimy,
Otóż w ramach zemsty za zmasakrowanie klasyki japońskiej kultury bierzemy jakiś klasyczny (tak że już bardziej się nie da) motyw kultury zachodniej i pokazujemy jak powinno się to robić doprowadzając wszelkie aspekty do granicy i ekstremum.
To jaki powinien być wampir? W “codziennej postaci” arogancki, nonszalancki, gotycki dandys (Lestat, Gary Oldman w Draculi)?- check. W głębi duszy pełny smutku, cierpienia i poszukiwania śmierci- check. A poza tym badass posiadający pełny zakres epickich demonicznych ataków?- check.
Czego my tu nie mamy, z tradycyjnych motywów przerobionych na japońską modłę-wampiry, ghule, fanatyczne watykańskie tajne oddziały paladynów posługujących się magicznymi kartami biblii, relikwiami i wyciąganymi znikąd w nieskończonej ilości błogosławionymi bagnetami (podobno sam autor na pytanie skąd je wyciągają odpowiedział :”nie wiem, myślę że z innego wymiaru”), posoka i masakra, zakony krzyżowców, zakonnice z katanami, emerytowani łowcy wampirów walczący przy użyciu …..no nie, musicie to zobaczyć, wilkołaki, wielkie giwery i naziści, dużo nazistów, ghule naziści, wampiry naziści,wilkołaki naziści, cyborgi naziści, kot Schordingera (0_0, z fizyków kwantowych to akurat ten drugi współpracował z nazistami, ale to chyba nie o to chodziło w tym dowcipie XD) Nawet taka klasyczna scena jak przybycie Draculi statkiem Demeter do Londynu tu została sparafrazowana w charakterystyczny sposób (znacie ten greps umieszczania lotniskowca w kontekście konieczności podkreślenia czegoś absurdalnie wielkiego np. Jan Claude van Dame- szpagat na ciężarówkach, Obama na lotniskowcach, albo 100 tys ton demokracji płynie do ciebie? mweheheh- no właśnie).
W dwóch słowach można: hate it – ze względu na poziom spotęgowania absurdalnej masakry i badasserstwa (lotniskowcem?serio?) or love it- ze względu ma poziom spotęgowania epickiej masakry i badasserstwa (lotniskowcem!!! Serio!!!). We mnie ten komiks rozbudził dziecięcą ciekawość (kto by wygrał- Predator czy Terminator?), zatem zaliczam się do tych drugich, kolejne konfrontacje coraz to większych rzeźników sprawiały mi coraz więcej radości.
Jedyny drobny minus, to to, że od pewnego momentu robi się to trochę jednostajne i ostatnie cztery tomy to tylko kolejne sekwencje pojedynków między najpotężniejszymi bohaterami (wilkołak, Dracula, Draculina, wampirzy łowca wampirów, watykański łowca wampirów) rozciągnięte jak finałowa akcja w kapitan hawk, jeden cios przez trzy strony, jedna walka przez dwa tomy. Ale to tylko sprawia, że ten komiks pozostaje nadal jednym z tych, do których najczęściej wracam, po prostu odświeżam go sobie w tych częściach, na które mam ochotę (czy dziś urywane głowy czy odcinane ręce?hmmmmm), bo na ciągłość fabuły nie ma co i tak zwracać uwagi (fabuły? jakiej fabuły? Let’s fucking slaughter everyone!!!!).
Generalnie zachęcam do zapoznania się jeśli potrafisz do masakry 18+ podchodzić z entuzjazmem powiedzmy 9 latka i jesteś gotów na bardzo komiksowe ujęcie tradycyjnych motywów wampirzych. Ale uprzedzam, że można nie zdzierżyć.