No cóż, oto zapoznaliśmy się z kolejnym filmem, który, podobnie do opisywanego niedawno 29 lutego, ma cechę, którą zależnie od spojrzenia można uznać za wadę lub zaletę- jest wzorcowym, w zasadzie nie silącym się nawet na drobne odstępstwa, przedstawicielem swojego gatunku. Tak samo również jak 29 luty istotną rolę w budowaniu napięcia odgrywa dobrze ukazane specyficzne miejsce, w którym odgrywa się opowiadana historia. Dom szaleńców jednak podobał mi się nieco bardziej niż przytoczone azjatyckie ghost story.

Być może wynika to z tego, że bardzie przypasował mi gatunek jakiego film ten jest przedstawicielem. Otóż mamy tu do czynienia z tradycyjną historią grozy dziejącą się w murach szpitala psychiatrycznego. Mamy zatem tajemnicę zamkniętą w jego murach, niewyjaśnione morderstwa, samotnego bohatera, który próbuje rozwikłać zagadkę, personel, który zdaje się coś ukrywać, podejrzenie eksperymentów, zagadkowego pacjenta, no i w końcu wyjaśnienie zagadki, które- oczywiście- ma być zaskakujące. Widzieliśmy to już kilkakrotnie (w filmach: Wyspa tajemnic, w serialach: AHS Asylum, w grach: Phantasmagoria 2: Puzzle of flesh), jednak nadal chyba rzadziej niż klasyczne “azjatyckie ghost story”, które, choć zazwyczaj zrealizowane bardzo dobrze, trochę nam już się przejadły. Bardziej też podoba nam się sposób straszenia oparty na historii podszytej mroczną tajemnicą niż sprowadzający się do tego, że jest duch (z n-tej już legendy) i wyskakuje (jump scenes).

Na szczęście Madhouse realizuje swoją bardzo klasyczną historię (którą lubimy), opowiedzianą klasycznymi środkami (które lubimy) dobrze i zgodnie z regułami sztuki i gatunku, co sprzyja znacznie budowaniu klimatu (który lubimy). Oczywiście to jest nic nowego, ale to akurat jedna z tych tematyk (to jest szpital psychiatryczny), których wystarczy nie zepsuć. Wiemy, nie jesteśmy konsekwentni bo przy 29 lutym napisaliśmy, że pójście przez reżysera w stronę “samograja” to jednak wada. Różnica jest jednak, w naszej ocenie o tyle drobna, co ważna. Otóż w 29 lutym ten samograj opierał się na straszeniu z wykorzystaniem środków stylistycznych, które w zamierzeniu miały pociągnąć film. Filmy oparte na konieczności rozwiązania tajemnicy placówki zdrowia psychicznego wymagają dodatkowo odpowiednio dobrze napisanej fabuły, poprowadzonej z odpowiednim wyczuciem, które skutkuje stopniowym, sukcesywnym rozwiązywaniem zagadki, w taki sposób, że do końca, mimo, że w gruncie rzeczy oczywistego, widz utrzymywany jest w odpowiednim stanie napięcia.

W Madhouse to się udało. I mimo, że tą historię już pewnością gdzieś widzieliśmy, to jednak na koniec dodaje jeszcze ona jeden malutki, ale dość zaskakujący, aspekt od siebie. To jest jeszcze jedna przewaga nad 29 lutym, w którym mimo, że widz mógł się domyślić dość szybko rozwiązania zagadki, bohaterowie na sam koniec postanowili ją sobie łopatologicznie omówić w dialogach.

Jak już napisaliśmy tu też ważną rolę odgrywa miejsce. Szpital psychiatryczny jest pokazany bardzo dobrze- stara, posępna placówka, która wewnątrz wydaje się olbrzymia, mająca wiele zakamarków i nieodkrytych przejść, za każdym razem wyglądająca inaczej. Dodatkowo  zastosowano prosty, a jednocześnie genialny zabieg. Pacjenci z coraz gorszymi schorzeniami są umieszczani na co raz niższych poziomach placówki, w co raz gorszych warunkach. Ci na poziomie parteru spacerują sobie swobodnie na otwartych przestrzeniach ogrodów i w przestronnych doświetlonych salach. Na samym dole czekają zaś wąskie, obskurne izolatki w ciasnych, ciemnych korytarzach, przypominających przedsionki piekieł, do których nikt nie odważa się zapuszczać. Każda wizyta tam jest okraszona sceną dynamicznego montażu ukazująca horror tego miejsca. Mnie to kupiło.

Zatem jeśli macie ochotę na solidny psychiatryczny thriller (nie pisałem wcześniej, że to nie jest typowy horror? Oh,well), śmiało zachęcam do zatracenia się w murach Domu szaleńców. Ostrzegam jednak, że nie dostaniecie niż nowego, odkrywczego. To co jednak dostaniecie odpowiada wszelkim regułom gatunku, którzy przecież lubimy. Każdy z nas ma przecież jakiegoś bzika.

 

http://horroryonline.pl/film/dom-szalencow-madhouse-2004/426