“Dolores Claiborne” to jedna z powieści z tzw. “kobiecej trylogii” autorstwa mistrza horroru- Stephena Kinga. Pozostałe dwie to “Gra Geralda” i “Rose Madder”. “Gry” nie czytałem, ale “Rose Madder” jak najbardziej i mimo, że ni było to mistrzostwo świata (zwłaszcza jak na Kinga), to książka nawet mi się podobało (zainteresowanych odsyłam do recenzji). Chociaż każda z powieści z “kobiecego cyklu” opowiada całkiem inną historię i posiada innych bohaterów to świadomość wspólnych dla całej trylogii elementów nastroiła mnie pozytywnie. Bo owe elementy bardzo mi w “Rose Madder” podpasowały. Ale po kolei.

Fabuła jest prosta jak budowa cepa. Oto na posterunek policji zgłasza się pewna starsza pani (tytułowa bohaterka) i przyznaje się do tego, czego i tak domyśla się prawie cała społeczność maleńkiej wysepki na której owa staruszka mieszka- do czynu zamordowania swojego męża. Zabójstwa dokonała kilkadziesiąt lat wcześniej, ale właśnie teraz nieszczęśliwy zbieg niewiarygodnych okoliczności sprawia, że sprawa i tak wyszłaby na jaw. W związku z tym, Dolores dochodzi do wniosku, że “she doesn’t give a f..ck” i ma postanawia opowiedzieć swą historię, historię, którą w gruncie rzeczy już dawno chciała komuś opowiedzieć. Historię zbrodni.

Przy okazji opisywania “Bezsenności”, ale także trochę “Rose Madder” poczyniłem uwagę, że niektóre charakterystyczne cechy pisarstwa Kinga, zwykle bywające zaletami, mogą jednak stać się wadami. Chodzi tu np. o rozbudowaną obyczajówkę (jak w “Bezsenności”) czy dziwacznych, enigmatycznych elementach nadprzyrodzonych (jak w “Rose Madder”). W Dolores “Claiborne” wątków nadprzyrodzonych nie ma w ogóle za to obyczajówka jest bardzo rozbudowaną, w zasadzie jest głównym elementem powieści.  W gruncie rzeczy można więc stwierdzić, że “Dolores” jest thrillerem obyczajowym a właściwie powieścią obyczajową z elementami thrillera i kryminału. I w przypadku tego utworu (w przeciwieństwie do “Bezsenności”) owa obyczajowość jest olbrzymią zaletą!

Generalnie książka jest króciutka, co u Pana Kinga jest rzadkością. Ale może właśnie dlatego czyta się ją fantastycznie! Fabuła nie nuży, Dolores po prostu siada na przeciwko policjantów i snuje historię swojego życia (narracja prowadzona jest w formie monologu głównej bohaterki). I jakaż równa babka z tej Dolores! Nie będzie w tym dużej przesady, jeśli napiszę, że większość frajdy dostarczanej przez lekturę bierze się z faktu obcowania z osobowością głównej postaci. Dla przykładu staruszka rzuca hasłami typu “zwisa mi to kabanosem” i inne takie,  ogólnie niesamowita kobieta. Tak w ogóle już przy Rose Madder nie mogłem się nadziwić z jaką maestrią King potrafi wykreować żeńskie charaktery- w “Dolores Claiborne” wspiął się na wyżyny. Na odwrocie okładki można z resztą przeczytać, że autor ukazuje mroczne zakamarki kobiecej psychiki. Ja jednak napiszę trochę na przekrój- mimo, że oczywiście są to mroczne zakątki psychiki, to poniekąd są to też jasne zakątki, gdyż King pokazuje siłę natury płci pięknej. Naprawdę facet czytając “Dolores” może doznać w szoku, co panie kryją w sobie, jaką moc i wielkość, determinację…można nawet pokusić się o stwierdzenie, że powieść jest feministyczna.

A sama historia? Nie jest skomplikowana, ale to nie znaczy, że nudna. Stephen King jest po prostu arcymistrzem snucia opowieści. Od lektury nie można się oderwać, czytaniu towarzyszy też spore napięcie, przewracamy strona za stroną, śledzimy rozpad małżeństwa Dolores i pytamy- czy to już? czy zaraz go zaciuka? a może jeszcze nie? jak to zrobi? co wymyśli?. I tak dalej i tak dalej. Mimo, że jest to powieść w sumie obyczajowa to wciąga po prostu niesamowicie.

Podsumowując, “Dolores Cialborne” dostarcza niesamowitych wrażeń podczas czytania. Fabuła jest prosta, ale sposób narracji po prostu genialny i pochłaniający niesamowicie. Lekturze cały czas towarzyszy napięcie i pewien dreszczyk, i chociaż książki nie można zaliczyć do horrorów to myślę, że do thrillerów już tak. No i sama główna bohaterka jest tak świetna, że aż się chciałoby poznać ją osobiście.  Na dodatek “Dolores” dostarcza materiału do przemyśleń na temat kobiecej natury, więc historia poza walorami rozrywkowymi ma pewne drugie dno. Gorąco polecam.